| Sonda |
Eminem-Like Toy Soldier |
Heja!! Przenoszę się na innego bloga!! Wrócę tu obiecuję!!
Oto link: Kliknij tu!
Cześć,
Dzisiaj w szkole z Bernim graliśmy w Game Boya. Później zobaczyliśmy jakiegoś chłopaka który ma ogromnego balona. Myśleliśmy że on go kupił i że to piersi krowy:-), ale okazało się ,że to.... rękawica gumowa! Balon był taki wielki że hu hu.
Za balonem stał Kuba. Wkońcu chłopak tak nadmuchał balone ,że pękł! I jeden kawałek wleciał Kubie do oka!
Na szczęście to było tylko lekkie zdenerwowanie oka(czy jakoś tam:-P) i Kuba poszedł do pielengniarki. Miał lekko podpuchnięte oko ale nic mu się nie stało:-) Na szczęście!
To tyle na dzisiaj:-).
Papa:-*
P.S Dzisiaj wyjątkowo nie pisze opowiadania:p
P.S.2 Dziś moje UrodzinQi:-) 15:-o
Hejka! Pisze następne opowiadanko:
Jednak Agon go powstrzymał. Flion odłożył strzelbę. Agon powiedział że go uciszy. Wziął strzelbę od Fliona i Strzelił znów w nogi. Smok płakał z bólu i ryczał mocno. W końcu smok Ra’zaka który uciekł powrócił. Ział ogniem i dobierał się do klatki ze cierpiącym smokiem. Agon wbił mu nóż w plecy. Smok zaryczał i upadł. Też leciały mu łzy. Jednak Flion chciał strzelić go w serce. Dziadek tego smoka także umieścił za kratkami. Wtedy pojawił się Ra’zak.
- Oddajcie nasze smoki!- Warknął.
- Nigdy- Zawołał Flion i wcelował strzelbę w smoka który dostał cios nożem w plecy.
- Jeden krok Ra’zaku a smok nie żyje!- Krzyknął. Flion
Ra’zak zrobił krok i Flion strzelił w smoka ale w łapę. Smok ryczał.
- Nie wycelowałeś w serce!- Krzyknął cwany Ra’zak.
Ra’zak zrobił drugi krok i Flion strzelił ponownie w smoka. Wcelił w serce smoka. Smok ryczał i upadł nieżywy na ziemię. Drugi mocno cierpiący smok ryczał z bólu.
- No proszę.. Zabiłeś smoka- Powiedział cwano Ra’zak.
- Co ja zrobiłem!! Zabiłem smoka!!!???- Krzyknął Flion
- Ja idę ale.....- Urwał Ra’zak i poleciał na innym smoku.
Wyrzucili smoka z jaskini i spojrzeli na cierpiącego smoka.
- Pora go chyba zabić- Powiedział Wolfi.
- Nie róbmy tego!- Powiedział Agon.
- Może będzie nam służył.- Powiedział Dziadek.
- Właśnie!- Krzyknęły cicho smoki.
Założyli obrożę z kolcami na szyję smokowi i prowadzili go łańcuchem.
Smok szedł za nimi bo jakby odpoczął to kolce by mu się wbiły w szyję i by ponownie cierpiał.
- Masz znaleźć pozostałe smoki Ra’zaków i dać nam znać!- Powiedział Agon.
Smok poszedł szukać.
Nagle na smoka wpadł cień.
- Smoczek!- Powiedział cień.
Cień miał włosy niczym krew a twarz bladą niczym śmierć.
- Idź sobie ty poraniony smoku!- Krzyknął sięgając po strzelbę.
Smok uciekał , a cień wycelował strzelbę w plecy.
Strzelił w zranionego smoka i trafił w ogon.
Smok upadł i ryczał.
- Chyba nasz zraniony smok ma kłopoty- Powiedział Agon.
- Biegnijmy!- Krzyknął Gabrot.
Cień usłyszał kroki i strzelił szybko w plecy smoka i uciekł.
Smok leżał pół nie żywy.
- Co się stało?- Zapytał Agon.
- Cień... Strzelba ....Ogon ....później ....plecy- Powiedział i zemdlał.
- To cień trafił go w ogon i plecy! –powiedział Dziadek.
- Poczekajmy tu! Ocknie się zaraz- Zaproponował Jilem.
Gdy zraniony smok ocknął się to powiedział:
- Wiem gdzie są smoki Ra’zaków!
- Nie mamy do ciebie zaufania, więc strzelę ci w łapy- Powiedział krucho Flion.
Smokowi wyleciała łza i ustawił się tam gdzie Flion celował strzelbą.
Strzelił w smoka łapy. Smok zaryczał i upadł. Leciały mu łzy. Jak można tak cierpieć?
Założyli mu obroże z kolcami na szyję i prowadził ich smok. Smok nie mógł polecieć bo miał wycięte błonki u skrzydeł. Za skałą usłyszeli ciepłe oddechy smoków. Wolfi zajrzał za skałę i zobaczył smoki Ra’zaków. Zraniony smok ruszał się dziwnie bo miał kilka kul w łapach i nogach. Powiedzieli zranionemu smokowi Flion powiedział że ma zabić większość smoków bo większość ucieknie. Smok zrozumiał i poszedł.
Smoki spojrzały się na zranionego smoka i zaczęły go atakować. Gryzły go i szarpały pazurami. Smok cierpiał bardzo ale też walczył. Zabił jednego smoka. Jeden smok Ugryzł go w brzuch. Trucizna dostała się do serca. Smok upadł. Inne smoki uciekły. Myślały że smok umarł. Wolfi spojrzał że 2 smoki leżą na ziemi.
- Chyba zabiły naszego- Powiedział Wolfi.
Wbiegli na skałę i przyłożyli uszy do brzucha smoka. Biło mu serce, żył.
- Zabił jednego smoka.- Powiedział Dziadek.
- Niezupełnie- Powiedział Jilem.
- Oddycha!- Powiedział Jilem.
Gdy zraniony smok się ocknął podszedł do smoka którego w połowie zabił. Wtedy wróg się ocknął. Uderzył go. Chciał go zabić wyrywając mu skórę z brzucha. Wyrwał trochę skóry z brzucha, smok zaryczał z bólu. Wbił pazury we Wroga i go zabił. Smokowi leciały łzy. On naprawdę strasznie cierpiał.
- Dobrze! Teraz wracamy do jaskini smoczyca chyba się ocknęła.- Powiedział Dziadek.
- Ale do tego smoka nadal nie mamy zaufania. Prawda?- Zapytał Flion
- Pewnie! Strzel go w łapy!- Powiedział dziadek.
Flion wycielił w smoka strzelbą. Strzelił ponownie w łapy. Smok upadł. Ryczał i płakał bardzo głośno.
- Wstawaj idziemy!- Krzyknął Agon do zranionego smoka.
Założyli mu obrożę z kolcami. Smok wstał. Szli do jaskini.
- Witajcie- Powitała ich smoczyca.
- Cześć smoczyco- Powiedział Dziadek.
Założyli metalową obrożę z kolcami i łańcuchem cierpiącemu smokowi i umieścili go w klatce. Jego żołądek ściskał go z głodu. Jego łapy trzęsły się z bólu. Miał 55 kul w łapach.
Smoczyca zrobiła zupę z orła. Przyjaciele zjedli zupę i spojrzeli na cierpiącego smoka.
- Zrób mu jeść!- Powiedział Flion do smoczycy
Smoczyca wrzuciła zdechłe robaki do wody dodała zgniecioną dżdżownicę i popiół. Wstrętną zupę dała Cierpiącego smoka.
- Dam ci zaraz pić- Powiedziała smoczyca.
Cierpiący smok siorbał zupę. Zupa była wstrętna. Ale smok był taki głodny i spragniony że musiał to jeść. Smoczyca dała mu czystą źródlaną wodę w misce. Smok siorbał.
Potem smok położył się i zasnął.
- Wstawaj !- Krzyknął Flion.
Smok obudził się zmęczony.
- Zaraz idziemy! Co ty chcesz sobie drzemkę uciąć??!!- Krzyknął do smoka.
Wzięli smoka z obrożą. Wyszli byli w połowie drogi do Alagasti wtedy smok upadł.
- Jest zmęczony- Powiedział Dziadek.
- Dojdziemy do Alagasti i spowrotem do jaskini to będzie spał!- Protestował Flion.
Pociągnęli smoka. Kolce wbiły się do szyi i przebiły skórę smoka. Smokowi leciała krew z szyi. Wstał i szedł. Wrócili do jaskini i smok upadł do klatki. Zagłębił się w śnie.
- Idziemy!- Powiedział dziadek do smoczycy.
- Zostawcie zranionego smoka. On jest biedny- Powiedziała smoczyca.
- Dobrze..- Zostawiam ci mocną strzelbę jakby coś- Powiedział dziadek
- Dobrze- Powiedziała smoczyca.
Gdy Przyjaciele poszli to smok się obudził.
- Ja nie poszedłem?- Zapytał smoczycę.
- Nie.. Chodź do mnie- Powiedziała i otworzyła klatkę i wyjęła obrożę.
Pomogła smokowi usiąść na krzesło.
- Gdzie się urodziłeś?- Zapytała smoczyca i wręczyła mu kanapkę z serem.
- W królestwie króla Trinia.- Odpowiedział.
- Jak byłem młody to król mnie szkolił. Był ze mnie bardzo dumny. Bardzo mnie kochał ,a później zrobił się zły posłał Ra’zaków żeby zabili wszystkie dobre smoki.- Powiedział.
- Ojej! Ja urodziłam się pod skałą- Powiedziała smoczyca i wręczyła smokowi szklankę zimnej wody.
- Dziękuje że się mną opiekujesz- Podziękował cierpiący smok.
- Zrobię ci operację. Wyjmę ci wszystkie kule i zszyje błonki- Powiedziała smoczyca.
- Dobrze.- Powiedział smok.
Smok poszedł do lekarskiej sali. Smoczyca wzięła strzelbę.
- Ustaw się tu- Powiedziała.
Smok się ustawił smoczyca strzeliła go w łapy i nogi. Smok upadł i ryczał. Płakał. Smoczyca położyła go na łożu i wstrzyknęła zastrzyk usypiający. Wzięła trochę błony i Przyszyła do skrzydeł. Wyjęła wszystkie kule. Dała mu zastrzyk i smok się obudził.
- Czuję się świeżo- Powiedział smok.
- To dobrze- Odpowiedziała smoczyca i umieściła smoka w klatce.
- Ra’zaki ze smokami tu są!- Krzyknął Agon.
- Chodź smoku!- Powiedział Gabrot do Zranionego smoka.
Smok szedł ciężko. Zobaczył Smoki i Ra’zaki które są gotowe go zabić.
Smok warknął i zrzucił Ra’zaka ze smoka. Ra’zak strzelił ze strzelby w smoka. Smok uniknął kuli. Uderzył smoka Ra’zaka i ugryzł go w szyję. Smok umarł. Zraniony smok chciał zabić Ra’zaka. Gdy Ra’zak za jego plecami Wbił mu nóż. Smok upadł z bólu. Wszystkie smoki rzuciły się na niego. Zaczęły go gryźć drapać i wyrywać mu skórę. Smok ryczał. Ra’zak strzelił go w nogi i ręce 15 razy. Smok był już taki zszokowany że umierał. Flion strzelił W serce 25 smoków i je zabił. Gdy pozostałe 105 smoków gryzły zranionego smoka. Jilem zabił ugryzięciem 5 smoków. Dziadek z łuku wystrzelił 100 strzał i zabił 99 smoków. Ra’zakowie żyli. Jeden smok uciekł zabierając 5 Ra’zaków. Resztę Ra’zaków zabili. To była ucięta walka! Zraniony smok był taki zraniony że nie dało się opisać jaki był zraniony. Jednak żył. Przeżył tą walkę.
- Gratuluję ci.- Powiedział Dziadek.
- Jesteś jedynym smokiem który żyje jeszcze. Który przeżył tyle cierpienia, Jednak nie mamy zaufania. Uważaj bo jeśli podpadniesz to.... nie żyjesz!- Powiedział dziadek.
- Dobrze. Wytrzymam kule w nogach i rękach, poszarpaną skórę ,pogryzioną szyję ,strzały i strzelby... Naprawdę... Wytrzymam. Możecie mnie zabić... umrę ale będę żył w niebie.- Powiedział smok.
- Jesteś mądry. Lubimy cię. Jednak możesz być szpiegiem. Dlatego to robimy- Powiedział dziadek.
Dziadek umieścił obrożę smokowi i pogonił go.
- Będziemy się wspinać na górę króla Trinia.- Powiedział Gabrot.
- A nie lepiej będzie zabić najpierw Ra’zaków- Powiedział cicho Zraniony smok.
- Masz rację! Będę cię nazywał: Dragon, smok który przeżył tyle cierpienia.- Powiedział z zachwytem dziadek.
Smoczyca spytała:
- Czy jesteście głodni?
- Tak, i to bardzo- Odpowiedział Wolfi.
Smoczyca powiedziała do Dragona:
- Upoluj mi wilka lub małego smoka.
- Dobrze, spróbuję.
Zdjęli obrożę i dziadek powiedział do niego:
- Zróbmy test jak dobrze umiesz unikać kul i strzał w powietrzu.
- Ale...- Urwał bo zobaczył że dziadek wyciąga łuk i strzelbę.
- Dobrze- Powiedział Dragon.
Wzbił się w powietrze i latał gdy Flion zaczął strzelać w jego stronę a Dziadek wyrzucał strzały. Strzała trafiła w błonkę i przerwała ją, Jedna kula trafiła go w skrzydło i nogę. Natomiast jedna strzała trafiła go w plecy. Smok spadł. Walnął o ziemię i nieprzytomny leżał.
Agon pobiegł zobaczyć czy smok jeszcze żył.
- żyje- Powiedział Agon.
- Świetnie się spisał- Powiedział dziadek.
Gdy Dragon się ocknął Flion popchnął go i krzyknął do niego:
- Masz lecieć po tego małego smoka lub wilka.
- Dobrze.- Powiedział Dragon.
Przed lataniem Flion powiedział do niego
- Przed lataniem wstrzelę ci 100 kul w nogi i ręce. Zobaczymy czy polecisz.
Smok ze smutkiem ustawił się i Flion strzelił w smoka 100 kul w ręce i nogi. Smok ryczał. Strasznie ryczał. Upadł. Ale po minucie wstał i uniósł się w powietrze. Ciężko machał skrzydłami. Upatrzył dorosłego wilka i zleciał na dół. Przycupnął pod drzewem gdy wilk go zauważył rzucił się na niego lecz Dragon przebił go na wylot. Wziął go i uniósł się w powietrze. Nagle poczuł przerażający ból spojrzał się za siebie i zobaczył strzałę w plecach i skrzydłach. Upadł na ziemie. Ocknął się szybko i zobaczył Ra’zaków. Zaczął uciekać. Powiadomił innych. Stanęli do walki. Gdy Dragon Zaatakował 2 smoki i je zabił to jeden Ra’zak wbił mu strzałę w plecy i wbił też nóż. Dragon upadł. Jak poprzednim razem wszystkie smoki zaatakowały go. Smok ryczał i urwał głowę jednemu smokowi. Poczuł taką falę cierpienia. Zemdlał. Smoki wygryzały mu skórę i dobierały się do mięśni. Także wbijały ma pazury. Jilem zaatakował Smoki i smoki stwierdziły że Dragon już nie żyje. Zaatakowały Jilema. Gryzły go. Jilem ryczał. Dragon ocknął się i rękami posuwał się do jednego smoka który najbardziej gryzł Jilema. Wyrwał mu ogon. Smok upadł nie żywy. Jednak smoki zaatakowały znów Dragona. Był już taki poobgryzany że zemdlał. Zbliżała się śmierć. Jednak Jilem Zabił wszystkie smoki wyrywając im głowy tylko jeden smok przeżył był bardzo zraniony Ra’zacy też
Ciąg dalszy nastąpi...
Papa:*
HłejeCka:D. Wczoraj W SzQole Niebyło zbyt Fajnie mieliśmy 5 GODZIN WF!! O Qurde! Dzisiaj na szczenście mieliśmy tylko 3 Godzinki:P. Ale S ToMaSZem WraCałAm AuToBuSem:P Bo BeRnI mIał InNy:P. Hehe A teRass Pisze opowiadanQo:D hehe no to Goł:
Dziadek obejrzał ranę rzekł:
- Niedobrze jest...
- Aż tak źle?- Zasmucił się Jilem.
- Nie... Chyba jest szansa na uzdrowienie..- Urwał.
- Wolfi i Gabrot!- Krzyknął Dziadek.
- Tak?- Zapytali Gabrot i Wolfi.
- Gabrot, Podaj kanapkę. Wolfi, Upoluj orła- Krzyknął Dziadek.
- TAK JEST!!- Krzyknął Gabrot i podał kanapkę dziadkowi.
Wolfi wzbił się w powietrze i upatrzył orła. Złapał go w szpony i zacisnął wbijając pazury w skórę. Orzeł zemdlał. Zaniósł zemdlałego orła dziadkowi.
- świetnie! Tylko go nie zabijaj!- Krzyknął Dziadek.
Przyczepił orłowi nadajnik i umieścił go w ciasnej klatce. Orzeł się ocknął i rzucał.
- Weź go ucisz! Ja próbuje wyleczyć smoczycę- krzyknął dziadek do Wolfiego.
Wolfi wziął strzelbę od Agona i strzelił orłowi w skrzydła i nogi. Zawiązał dziób i skrzydła mocnym sznurem i wbił pazury w brzuch orła. Orzeł zemdlał.
- Smoczyca oddycha!- Krzyknął uradowany dziadek.
- Super..- Powiedział cicho Flion.
- Co?? To chcecie żeby umarła?- Zapytał zdziwiony dziadek.
- NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- Krzyknęli tak głośno że Ra’zaki ich usłyszeli.
- Ssssłyszysz to?- Zapytał jeden Ra’zak.
- Chyba takkkk.- odpowiedział drugi.
- Atakujmy ich!- Krzyknęli i wsiedli na swoje smoki.
- To Ra’zaki!- Krzyknął Agon.
Jilem dostał potężny cios w brzuch. Agon wbił w serce Ra’zaka nóż. Ra’zak upadł nieżywy.
Flion strzelił w smoka łapę. Smok upadł i krzyczał z bólu. Gabrot spalił drugiego Ra’zaka. Jeden smok uciekł. Zraniony smok Ra’zaków błagał o litość. Flion wycielił strzelbę w smoka a Agon nóż. Smokowi leciały łzy. Agon wyciął błonki w skrzydłach smoka a Flion strzelił w wszystkie nogi i łapy. Dziadek związał smoka i umieścił go za kratkami. Smok tak krzyczał z bólu że Flion chciał go zastrzelić.
Dalszy ciąg nastąpi=) Papa:*
HłejeCka!! Dzisiaj miałam na 7.30 i skończyłam 13.10... Może się cieszę że wreszcie szkołaJ O może nie=-O. Heh tak sięm skałada że chyba bujam się w Bernim=D!!! Pośniej wyszłam z Mateuszem na rower. Później poszłam do niego=)!! On ma Fajnego QociaQa=D!!
I ma Rybki=D=D!! Oto następne opowiadanko:
- Szybko na zawody!!- Krzyczał Flion
W końcu dotarli . Sędzia już odliczał czas jak Gabrot i Wolfi wbiegli na arenę.
- O proszę ,proszę! Nasze smrodki przyszły- Wołał Akrobato
- Lepiej się nie odzywaj- Powiedział zbuntowany Gabrot.
- 2..1 Start!!- Krzyknął sędzia
Akrobato Rozprostował skrzydła i wyleciał.
Gabrot nie spadł.
- Wolfi !!! Ja latam!!- Krzyczał radośnie Gabrot.
- Ja też- Powiedział kwaśno Wolfi.
- No smoczki! Ścigamy się. – Krzyknął Akrobato
Smoki szybko machały skrzydłami jak wyprzedził ich Akrobato.
- Nenenenene!- Wołał złośliwie Akrobato
W końcu Wolfi obejrzał się za siebie i zobaczył że wszystkie smoki uciekły.
- Akrobato!! Uważaj!!- Krzyknął Wolfi.
Akrobato wpadł na Gryfa. Wielkiego pół orła pół Konia.
Akrobato ,Wolfi i Gabrot upadli na ziemię.
Za Gryfami ukazała się Dziwna postać.. Głowę miała węża ,ogon orła i łapy szatana.
- To Ra’zak!!- Krzyknął Wolfi.
Nagle na Akrobato spadła klatka.
- Ratunku!! Krzyczał.
- małe smoczątka!! – Powiedział Ra’zak.
- Zostaw go! –krzyknął Wolfi.
Klatkę z Akrobato chwycił Tryflind i poleciał na jednym Gryfie.
- Wyślę myślową wiadomość!!- Krzyknął Wolfi.
- Agon ,Flion! Ra’zak słynny pomocnik króla w zabijaniu smoków. Złapał Akrobato!! Ratuj!! Chodźcie tu z Jilemem!! Jesteśmy pod laskiem- Wysłał wiadomość.
- Dobrze! Już lecimy wszystko opowiedzieliśmy dziadkowi! Już Lecimy !- Odezwał się Agon.
- Cześć – zawołał Jilem.
- Cześć!- Szybko lećmy- zawołał Gabrot.
- Słuchaj Wolfi... Przecież Akrobato to smród! Po co mamy go ratować??- Zapytał Gabrot.
- Heh.. Wiesz że oni wypytają go gdzie są inne smoki i król pośle Ra’zaków żeby zabić wszystkie smoki i przy okazji Akrobato.
- Rozumiem- Odezwał się cicho Gabrot.
Smok dziadka mocno machnął skrzydłami ponieważ miał na sobie 3 osoby: Dziadka ,Agona i Fliona.
- Słuchajcie- Powiedział smok dziadka Jilem.
- Jesteśmy nad kryjówką smocząt ze smoczycami. Możemy tu przenocować- Powiedział.
- Masz rację – Powiedział Wolfi i zleciał na dół z Gabrotem.
Za kamieniem są 2 Ra’zaki.
- Ciii! Właśnie Wchodzą do jaskini! Jak zawsze jeden smok przycupnie na kamieniu i go zabijemy!- Szeptały radośnie Ra’zaki.
- Idę posiedzieć na kamieniu –powiedział Gabrot.
- Terasssss! – Wyszeptał jeden.
Ra’zaki złapały Gabrota i biegły z nim pod Skałę żeby go zabić.
Jednak przed skałą była smoczyca z dzieckiem. Smoczyca zauważyła że Ra’zaki mają Gabrota i zaczęła ryczeć. Chciała uratować Gabrota.
- Zabijmy tą smoczycę!- Krzyknął jeden Ra’zak.
- Wzywam posiłki!- Krzyknął do góry jeden Ra’zak.
Nagle z nieba wyskoczyły 2 smoki i powaliły smoczycę. Jeden Ugryzł jej dziecko i zabił je.
Smoczyca była bardzo zła i zaczęła się rzucać. Wbijając pazury w 2 uzbrojone smoki zabiła je.
- Akafit Omonachi!- Krzyknął Gabrot. Użył Magii by uspokoić smoczycę.
Smoczyca spadła nieprzytomna na ziemię. Ale zaraz potem się ocknęła.
Ra’zaki już nie mogły wytrzymać i wyjęły granat i rzuciły w smoczycę.
- Niee! -Krzyknął Gabrot!
Nagle Gabrot użył magii poraz drugi żeby zabić Ra’zaki
- Woluma!!- Krzyknął.
1 Ra’zak upadł na ziemię już nie żył. Drugi uciekł.
Gabrot zaczął uciekać bo zaraz miał wybuchnąć Granat.
Smoczyca Też zaczęła biec. Jednak Granat Wybuchł i smoczycę uniósł w powietrze. Smoczyca walnęła głową o skałę i zrobiła sobie ranę.
- Gabrot tu jesteś!- Krzyknął Agon.
- Zabiłem Ra’zaka!- Powiedział.
- Ile ich było?- Spytał Jilem.
- 2. Jednak 1 uciekł.- Powiedział Gabrot.
- A ta krew. –powiedział Wolfi.
- To krew smoka- Powiedział Wolfi.
- Zraniona smoczyca leży tam za skałą!- Powiedział Gabrot
- Ra’zaki wyrzuciły granat i zraniły ją- Opowiadał Gabrot.
- Trzeba jej pomóc! – Krzyknął Wolfi i wzbił się w powietrze.
Inni poszli w jego ślady.
- Tu jest!- Krzyknął Gabrot wskazując na zranioną smoczycę.
Smoczyca nie wyglądała dobrze z głowy tryskała jej krew i z brzucha.
Gabrot poleciał do strumienia i nalał wody do dużego liścia. Dodał Szczypawki pospolitego kwiatu i przyłożył do ran smoczycy. Jilem Wyciął drzewka a Wolfi położył na drzewkach koc. Zrobili łóżko powietrzne. Jilem położył na nie smoczycę i złapał drzewa i polecieli ze smoczycą do jaskini.
Ciąg dalszy nastąpi.
Papsy=D!!
Cześć!! Dzisiaj byłam na urodzinkach Anki. Niestety było do bani:/ Jednak nie powiem czemu:P. Później byłam na spacerku ze smokiem. Później się z Maksymem spotkałam. I tak Minął dzionek. Hmmm... szkoda ,że dziś nie ma szkoły... a może się cieszę? Oto następne opowiadano:
Wreszcie Wolfi się Ocknął.
- Co jest Grane- krzyknął i spojrzał na las.
- Coś chyba było w lesie.... coś bardzo mi bliskiego....- Urwał.
Tymczasem u naszego Gabrota:
- HELP MNE!!!- Krzyczał.
- Niedamy ci szansy!!- Wyły wilki.
Nagle z nieba wyleciał złoty smok. Złocił się tak że oczy bolały.
Smok rzekł:
- Gińcie okropne Poczwary!- Krzyknął smok do wilków i wyrzucił srebrną kule w wilki.
Wszystkie wilki zniknęły jak sen po obudzeniu się. Smok przycupnął do ziemi i rzekł do Gabrota:
- Byłeś dzielny Gabrocie.
- Ale skąd Znasz moje imię??- Krzyknął przerażony Gabrot.
- Jestem duchem- rzekł złoty smok.
- D...D...D... Duchem???- krzyknął przerażony Gabrot.
- Żegnaj...- Urwał smok i zniknął
- Hejj!! Gabrocie!! Tu jestem!!!- Krzyczał z całej pety Wolfi.
- Cześć... nic mi nie jest- Powiedział Gabrot.
- Chodź szybko do domu!! Zaraz zawody z latania- powiedział Wolfi.
- Okej- Powiedział i poszedł za Wolfim.
- Czemu tak długo was nie było??!!!- zapytali przerażeni chłopcy.
- No... tak gadaliśmy długo- powiedzieli z niesmakiem.
- Zaraz zawody!!- Krzyknął Agon.
A co będzie dalej??
Papsy!!
HłejeCQA! Dziś był szkoła.... Niechce mi się opsisywać dlaszego dnia:P! Jutro napiszę!!
Oto Opowiadanko!:
- Wiem- Powiedział chłopak.
Dzisiaj miały odbyć się zawody z latania
- Nie wiem tylko ja się lata!- Krzyknął nagle Wolfi
- Może nas nauczą?- Pomyślał Gabrot.
- Hej!! Flion możemy wyjść na spacer?- zapytał smok.
- Jasne! Wróćcie za 30 minut. – Powiedział spokojnym głosem Agon.
Smoki szły przez polanę gdy nagle natrafiły na Akrobato. Wielki smok uśmiechnął się szyderczo do małych smoczków.
- Nie wiecie pewnie smrodki jak się lata!- Powiedział Akrobato.
- Zobaczcie wy Kurduple jedne.- Powiedział
Złe smoki nadstawiły oczy jak Akrobato wspina się po drabinie na szczyt bloku.
W końcu rozsunął skrzydła i uniósł się w powietrze. Zaskoczone i zazdrosne smoki wpatrywały się jak Akrobato robi piruety w powietrzu.
- Na pewno na zawodach nas nauczą- powiedział wolfi.
W tej chwili Gabrot wspiął się na szczyt bloku i próbował skoczyć i w powietrze się unieść.
- Nie rób tego smrodzie jeden! Smocze kości ci się połamią pierdoło jedna!!- Krzyknął Akrobato
- Nie ,Nie rób tego Gabrot!!- Krzyknął Wolfi.
- Jeśli Akrobato się udało to mi się też uda!!- Powiedział.
- Ale Ty masz 9 miesięcy a Akrobato ma już 4 lata!!- Powiedział Wolfi.
- Skaczę!!- Krzyknął smoczek i skoczył.
Smoczek przez chwilę latał i już nie miał siły na latanie i wylądował w lesie.
- AUUĆ!!! Nie miałem miękkiego lądowania.- Krzyknął smok.
- Wrrr... Nich niuch.. Wyczułem obecność mięsa!- Krzyknął jeden z wilków.
- Gabrot!!- Krzyczał Wolfi.
- Twój Przyjaciel Wolfi To Straszna Pierdoła!! Jeszcze do tego Kurdupel bo jest młodszy od ciebie!!- Powiedział Akrobato w locie.
- Ojej tylko o 2 miesiące. A poza tym to go tak nie nazywaj!!- krzyknął zezłoszczony smoczek.
- Chcesz walki?? To Będziesz ją miał!!- Zleciał na dół obrażony Akrobato i przygotował się do walki.
- Chcesz walczyć??- Powiedział niechętnie Wolfi i spojżał na przeciwnika.
- A co arbuzku?? Boisz się??- Powiedział.
- Nie!!!!!!!!!!!- Krzyknął Mały smoczek.
Tym czasem u Gabrota:
- YYY... Co to za wycia??- Powiedział.
- Mięso !!! Jest Mięso!! Młode Mięso!! Świeże mięso!! Pyszne mięso- zawyły wilki spoglądając na Gabrota.
- Ale ja....- Urwał.
W tym momencie rzucił się na niego wilk i wbił mu pazury w brzuch.
- Uaaa!!- krzyknął w bólu Gabrot.
Gabrot nie poddawał się. Walczył z całych sił jednak wilków było 50!!
Tym czasem u Wolfiego:
Wolfi wybił wielki płomień w stronę Akrobato. Jednak on wyminął atak. I zaatakował Wolfiego w brzuch. Zadał mu strasznie bolący cios.
- Co?? Nasz Ananas się poddaje??- Powiedział Akrobato.
- Nigdy- warknął Wolfi.
Wtedy Wolfi użył Magii. Wypowiedział słowo „Archita MonoUchi!!” Wtedy z oczu smoczka wydobył się niebieski promień i walnął Akrobato. Akrobato upadł na ziemię. Był nie przytomny. Wolfi też zemdlał.
A CO będzie Dalej???...
PłaPsY!!!!!!